mała czarna zimą

Zima. Ciemno. Wstawanie rano trudniejsze niż kiedykolwiek.

⇒Czarna sukienka nie rzuca się w oczy, ale postaraj się odnaleźć ją w szafie. Nie nosisz czerni? Pewnie masz małą granatową, małą szarą czy małą grafitową.

Sukienka może być najprostsza. Nie musi być z efektem WOW. Ważne, abyś poczuła się w niej kobieco, ale i bezpiecznie. Niech da Tobie siłę. Nie daje? Szukaj w szafie dalej.

⇒Teraz kolej na to co na nią założysz.

W pierwszym odruchu sięgniesz po ciemną kurtkę, marynarkę czy sweter. To nic nie da. Kolejna ciemna rzecz odbierze sukience moc.

⇒Sięgnij po coś jaśniejszego – gdy lubisz siebie w wersji stonowanej i nie potrzebujesz mocnej dawki energii. Zrobi się jasno. Pojawi się światło.

⇒Sięgnij po coś kolorowego -gdy potrzebujesz dodatkowej energii lub czeka Ciebie duże wyzwanie lub chcesz być zauważona.

To coś to może być krótka kurtka jeansowa (spróbuj, powinna zmieścić się pod płaszczem ). To może być marynarka lub sweter.

Ważne: Światła zimą jest mało. Dostarczysz go zakładając biżuterię. Choćby jeden element.

♥Mój numer jeden czyli  kurtka jeansowa. Must have na liście ubrań, które warto mieć w swojej szafie. Sprawdza się cały rok.

♥Ceglana marynarka – to jest mój najmocniejszy „żywy” kolor. Masz czerwoną, miodową, zieloną, chabrową czy fuksję? A może  we wzory etniczne lub paski?  Sukienka będzie idealnym dla niej tłem.

♥Swetry zasadniczo są matowe. (No, chyba, że mają wplecioną złotą czy srebrną nitkę.) Sukienka zimowa też jest matowa, dlatego sweter/narzutka/kardigan powinien być jaśniejszy. Dużo jaśniejszy. Musi być widoczny! (Nie musi krzyczeć 🙂 )

Rajstopy kryte. Przy niskim wzroście nogi wydłużą się w zamszowych czarnych botkach czy kozakach.

Chciałabyś, abym pomogła Tobie stworzyć zestawy ubrań, które będziesz mogła nosić przez kombinowania czy to-do tamtego pasuje?  Proponuję  rekonesans Twojej Szafy 

Umówmy się, zróbmy zdjęcia gotowym zestawom i znajdźmy Twój styl ubierania

Ela Darłowska

personal shopper/osobista stylistka Poznań

umow sie tel mail

ile trzeba mieć lat na karku, by dobrze się czuć w kolorze fioletowym?

Pantone ogłosił, że kolorem roku 2018 jest Ultra Violet, a ja zamarłam!

Fiolet na  dodatkach takich jak buty, paski, torebki – nie mam żadnych obaw. Nie będę ukrywać, że silne obawy pojawiają się w mojej głowie na myśl o fiolecie w postaci bluzek, sukienek, sweterków czy szalików.  Wiadomo:  są różne odcienie, różne materiały np.  z połyskiem i bez połysku. Mamy różne typy urody, różne lata na karku.

Tak sobie myślę, że lata na karku mają największy wpływ na moje przerażenie tym kolorem.

Gdy miałam naście lat ponoć super wyglądałam w fioletowym półgolfie. (Widocznie wtedy też była tak moda. ) Jednak jakoś tak nie do końca wierzyłam zapewnieniom mojej mamy. Dla mnie był to kolor na wskroś za poważny.  (Za młoda na fiolet???) Kojarzył  mi się z Wielkim Postem, gencjaną czy zakładem pogrzebowym. Skojarzenia z lawendą, fiołkami czy lilakiem pospolitym zwanym potocznie bzem pojawiły się znacznie później, czyli po trzydziestce stąd pewnie na blogu znalazłam kilka moich wpisów z 2012 – 2013 r w których można mnie zobaczyć w fioletowej sukience swetrze, a nawet w fioletowych butach! Co oznacza, że kiedyś fiolet nie działał na mnie, aż tak odstraszająco.

Teraz będąc wieku „po czterdziestce” czyli dość „poważnym”  fiolet wzbudza we mnie strach. Dlaczego?

Zrobiłam sobie zdjęcia z chustami. Selfie komórką. Twarz tylko lekko muśnięta podkładem. Żadna tapeta. Tak jak moje klientki, gdy na przeglądzie szaf testujemy kolory. Tak, żeby niedoskonałości cery było od razu widać.

Chusty mogą wydawać się różowe lub niebieskie. (Zapewniam, że są to fiolety 🙂 Przystawiłam prawdziwy róż i niebieski dla porównania.)

Na pierwszy ogień ten najpoważniejszy fiolet czyli w ciemnych odcieniach. Pomiędzy dwoma chustami nie widać różnicy. W realu jedna jest bardziej połyskująca, druga matowa. Dla mojej cery to nie ma znaczenia- wygląda tak samo źle. Wydaje mi się, jakbym jeszcze bardziej miała podkrążone oczy, była zmęczona życiem i zaczerwieniona od mrozu. Nawet szyja zaczęła się czerwienić. Czy można być uczulonym na kolor?

zdj 1, 2, 3
zdj 1, 2, 3

Na drugi ogień poszły fiolety intensywne i wchodzące w niebieskości. Wydaje mi się, że jest więcej energii i może zmęczenie trochę zniknęło? Wiosennie?

zdj 4, 5

Na trzeci ogień jasne pastelowe fiolety. No cóż….. Nawet komórka sobie tutaj nie radziła z moim kolorem skóry. W sumie nie wiem co myśleć. Na myśl przychodzą mi romantyczne powieści Jane Austen.

zdj 6,7,8

Może jestem uprzedzona i niepotrzebnie boję się tego koloru? Może po prostu przeraża mnie wiek mojej cery? A może chodzi o wibracje tego koloru?

Mam prośbę, żebyś oceniła i jak masz ochotę to napisała co o tym myślisz w komentarzu.

Jak jest u Ciebie z fioletami? Czy często nosisz? A może są takie odcienie, które uwielbiasz?

Pozdrawiam ciepło

Ela Darłowska

personal shopper/osobista stylistka Poznań