w poszukiwaniu energii po czterdziestce

Dzisiejsze INSPIRACJE to:

książka „Slow Life – zwolnij i zacznij żyć” Joanny Glogazy

+ ogrody (zwłaszcza te brytyjskie)

+ film „Niania i wielkie bum” (2010)slow life after 40

KSIĄŻKA

oczywiście jest świetna i polecam ją każdej kobiecie, która chce przyhamować swoje życie przypominające pędzący pociąg bez hamulców. Polecam kobietom, bo nie mogę się oprzeć wrażeniu, że w większości tylko kobiety uwielbiają reorganizować swoje życie.

Zgadzam się ze wszystkimi założeniami i metodami pracy nad sobą z książki „Slow life – zwolnij i zacznij żyć”.  Mimo to czytając książkę Joasi cały czas w tyle mojej głowy słyszę: slow przy dzieciach? i to jeszcze po czterdziestce?

Parę lat temu moi synowie byli mali, a ja miałam takie małe myśli, że wraz z ich wiekiem będzie lepiej. Po 10 latach wiem, że nie brałam pod uwagę czynnika zmęczenia. Zmęczenie potrafi mnie zaprowadzić w róg bezradności. Zorganizowanie, wyznaczone cele, marzenia, drobne przyjemności pękają jak bańki mydlane. Skąd brać energię, by odradzać się wciąż jak feniks?

slaft40

W tym roku skończyłam czterdzieści lat. Od końca zeszłego roku szykowałam się na urodzinowe przekroczenie niewidocznej granicy. (Tak, to dlatego w listopadzie ścięłam włosy :) ) Moja zmęczona podświadomość bała się tego momentu. W sumie po pół roku nadal boję się, że znalazłam się na równi pochyłej. Biologia robi swoje. Organizm się starzeje, hormony nie pomagają, a świat zaczął przypominać rozpędzoną karuzelę.

Szukałam blogów typu slow life autorstwa matek 40 latek, żeby zobaczyć jak inne babki sobie radzą. Niestety nie umiem nic znaleźć.

Pomyślałam, że może odchudzające lub biegające czterdziestki piszą blogi. Może obok diety i ćwiczeń piszą o tym na co zwracać uwagę, z czym nie warto walczyć itd…. W internecie cisza.

Wyniki wyszukiwarki po haśle moda po czterdziestce także nie są pocieszające.

Wniosek: po czterdziestce kobiety znikają. Lub…. w internecie kobiety po czterdziestce są, ale nie przyznają się do swojego wieku!

Uwielbiam inspirować się młodymi ludźmi. Uwielbiam ich energię. Ale fajnie jest inspirować się także rówieśnikami, którzy znaleźli sposób jak obejść system.

Dzisiaj moje inspiracje. Mam nadzieję przydadzą się Tobie, jeśli jesteś po czterdziestce. Oczywiście jeśli jesteś przed – to także. Inspiracje nie znają granic wieku.

Jak staram się ładować energię?

FILMY

Uwielbiam, gdy scenografia i kostiumy dopełniają się. Działają na mnie inspirująco. Wręcz ułatwiają ubieranie.

Dzisiejszy strój to wpływ nie tylko uwielbianych przeze mnie brytyjskich ogrodów, ale i brytyjskich filmów. Gdy synowie dają mi w kość siadam z nimi na kanapie i włączam filmy o Nianii McPhee. W szczególności „Niania i wielkie bum” to dla mnie ogromna przyjemność. Kostiumy i postać mamy to rodzynki w tym filmie. (Gdy Niania odchodzi, a Isabel biegnąc za nią krzyczy: „ Nianiu nie odchodź, ja Ciebie potrzebuję” nie potrafię powstrzymać łez….. )

Niania i wielkie bum 2010 Niania i wielkie bum 2010 Niania i wielkie bum 2010

OGRÓD

(staram się, aby przypominał w swym stylu brytyjski :) )

Kawa o poranku pod jabłonią? Czytanie książki wśród kwiatów? Pielęgnacja warzywniaka? – Strój pozwala mi celebrować te momenty i czuć się jak postać z filmu.

Ogród w stylu brytyjskim, więc przedstawiam mój kombinezon w podobnym stylu.

kombinezon1

kombinezon w kwiatki

to zdjęcie robiła mi jabłonka :)

Latem do ogrodu.

Jesienią i zimą do kina nie tylko na brytyjskie filmy. (Oczywiście ,gdy jest chłodno zakładam czarne rajstopy, + botki i + ramoneska.)

kombinezon kwiatki

kombinezon Zara, lakier Rimmel Super Gel 042 Rock N ROLL, buty Deichmann, kalosze Big Star, jeansowa opaska na włosy – znaleziona w szafie :)

Znasz jakieś fajne blogi kobiet po czterdziestce? Zostaw info w komentarzu :) Przyda się nie tylko mnie:)

Dorzucam zdjęcia ogrodów i strojów letnich, które można wykorzystać nie tylko w ogrodzie, ale i nad jeziorem, na pikniku czy grillu u znajomych.

Pozdrawiam słonecznie!

Ela Darłowska

personal shopper/osobista stylistka Poznań

2 myśli nt. „w poszukiwaniu energii po czterdziestce

  1. kinia

    Witaj, dobrze, że o tym wspomniałaś…o uciekającym czasie, zmęczeniu. Osobiście zbliżam się do 40, ale często „czuję” ja w kościach, widzę w lustrze, choć tak w głębi duszy nie mam poczucia, że się starzeję. Znalazłam pasję, która jest totalną odskocznią od codzienności, gdzie spotykam ludzi mających te same zainteresowania, ludzi w bardzo różnym wieku. Robimy coś razem, realizujemy się i zapominamy w tym czasie o wszelkich problemach. Może to jest antidotum na starość? Mieć bufor, filtr, który oczyszcza i przywraca witalność. Ja znalazłam. Realizuję marzenia i to dodaje mi energii na co dzień oraz na przyszłość, bo dzięki temu mam chęć na realizacje kolejnych, własnych projektów. Pozdrawiam gorąco…. Kinga

    Odpowiedz
    1. nagiko Autor wpisu

      Taki bufor w postaci pasji pozwala mieć dystans do siebie. A dystans do siebie to zabezpieczenie przed utratą energii. Poza tym widoczność dzięki działaniu, nie znikanie w codzienności to inspiruje inne kobiety, które z wiekiem zaczynają znikać. Czyli jesteś manifestacją życia i nie znikania! Oby więcej kobiet chciało tak patrzeć na siebie, życie i nigdy się nie poddawało! Super! Pozdawiam!

      Odpowiedz